alt
Schowek 0
Twój schowek jest pusty
Koszyk 0
Twój koszyk jest pusty ...
Strona główna » Blog » Nowe możliwości i pierwsze sukcesy

Nowe możliwości i pierwsze sukcesy

Data dodania: 19-11-2025


Natchniona moim małym sukcesem, którym stała się współpraca z Pauliną i jej galerią, postanowiłam poszukać innych miejsc, gdzie mogłabym wystawić moje produkty. Kilkanaście wykonanych telefonów i kilka rozmów z życzliwymi ludźmi sprawiły, że już po kilku dniach moją biżuterię można było kupić w salonach fryzjerskich, salonie piękności oraz w Centrum Kultury w Świeciu.

Stoisko z rękodzielniczą biżuterią z naturalnych kamieni na drewnianych ekspozytorach.

 

Wsparcie bliskich i pierwsze klientki

Z pomocną dłonią przyszła również pani Agnieszka, wychowawczyni mojego syna. Pokazała moją kolekcję innym nauczycielom w szkole. W jej ślady poszła także moja koleżanka Grażyna, która zaprezentowała moje wyroby u siebie w firmie. W ten sposób zyskałam grono stałych Klientek. Moje rękodzieło zaczęło się sprzedawać, a marka Vanessa Art & Style stawała się coraz bardziej rozpoznawalna w małym mieście – Świeciu nad Wisłą i w jego okolicy.
 

Naszyjniki, bransoletki i kolczyki handmade zaprezentowane na drewnianych stojakach


 

Niespodziewane spotkanie

Któregoś dnia do Galerii Przestrzeń Kreatywna przyszła pewna pani zainteresowana wyrobami rękodzielniczymi. Była organizatorką festiwalu 9 Hills w sąsiednim mieście – Chełmnie. Potrzebowała wystawców z niepowtarzalnymi produktami. Paulina opowiedziała jej o mnie, pokazała moje wyroby, a następnie umówiła nas na spotkanie kolejnego dnia w galerii.

Nazajutrz, wchodząc do sklepu Pauliny, zobaczyłam znajomą twarz – Monikę Ziółkowską. Przez pierwsze miesiące po naszym przyjeździe do Polski przygotowywała moich synów do rozpoczęcia nauki w szkołach. Jako nauczycielka hiszpańskiego podjęła się nauczenia ich języka polskiego. Bardzo się ucieszyłam na jej widok – w końcu mogłam porozmawiać z kimś w moim języku. Monika zaproponowała mi wystawienie stoiska na organizowanym przez siebie festiwalu.
 

Wystawa biżuterii Vanessa Art & Style podczas plenerowego jarmarku


 

Wahania i obawy

Na początku bardzo się wahałam. Nigdy nie brałam pod uwagę takiego scenariusza. Nie widziałam siebie w roli bezpośredniego sprzedawcy. Nie mówię po polsku. Co, jeśli ludzie będą zadawać pytania? A na pewno będą. Co im odpowiem? Nie miałam też kompletnie nic, żeby zrobić profesjonalną wystawę. Chciałam odmówić.

Na spotkanie nie poszłam sama. Był ze mną Tomasz, który szybko przejął inicjatywę w rozmowie. I to on zgodził się na udział w jarmarku. Byłam na niego zła, że decyduje o mnie i o moich interesach, a jednocześnie wiedziałam, że chce dobrze. Domyślałam się, że ma jakiś pomysł.

Mimo to znowu straciłam pewność siebie, którą odzyskałam tak niedawno. Nie miałam pomysłu na to, jak wystawić moją biżuterię. Chciałam, żeby to była piękna wystawa – taka, jakiej nikt nie ma. Taka, która przyciąga wzrok i podkreśla naturalne piękno kamieni. Skąd wziąć ekspozytory? Jaki mieć pomysł?

Wszystkie stoiska z biżuterią pełne są talerzy, poduszeczek, wieszaków, przerobionych ram okiennych… Są piękne, ale ma je każdy. A ja jestem inna i chcę inaczej.
 

Bransoletki z kamieni naturalnych i kolczyki handmade na drewnianej podstawie.


 

Leśna wystawa Tomasza

Tomasz opowiedział mi o swoim pomyśle. Wyjaśnił, jak to widzi: naturalny kamień świetnie komponuje się z drewnem, a my przecież mieszkamy w lesie. „Zrobię dla ciebie leśną wystawę. Zobaczysz, będzie dobrze” – powiedział i poszedł do swojego warsztatu.

Kilka dni cięcia, szlifowania i skręcania dały niesamowity efekt. Ekspozytory z gałęzi i plastrów drewna były świetne – coś, czego nikt nie miał. Ogromny ekspozytor z moim logo, które mąż wyrzeźbił specjalnie dla mnie, stał się centralną częścią wystawy. Całość została pomalowana terpentyną balsamiczną, która nadała jej wyjątkowy zapach.
 

Biżuteria handmade z naturalnych kamieni – bransoletki z agatem na drewnianym tle.


 

Festiwal 9 Hills – przełomowy moment

Festiwal 9 Hills trwał trzy dni. Tak jak się spodziewałam, nasza wystawa przyciągała wzrok. Prawie każda osoba przechodząca obok nas zatrzymywała się, by obejrzeć biżuterię. Zapach terpentyny wabił przechodniów ciekawym aromatem.

To był kolejny strzał w dziesiątkę. Sprzedałam większość moich wyrobów, zarobiłam fajne pieniądze, poznaliśmy nowych ludzi i zyskaliśmy kolejne doświadczenie – nie zdając sobie wtedy sprawy, jak bardzo zmieni ono nasze życie. Ale o tym opowiem w następnym wpisie.

Tymczasem zapraszam Cię do mojego sklepu internetowego z rękodziełem – znajdziesz tam m.in. haftowane torebki, etno plecaki, poncza zwełny zEkwadoru i całe mnóstwo niepowtarzalnej biżuterii z pereł słodkowodnych i innych kamieni naturalnych.


Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii Blog
Korzystanie z tej witryny oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji możesz znaleźć w naszej Polityce Cookies.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu